PORTLAND RUM RIOT ''53 MINUTY DO WSCHODU'' (2014)
Dodane przez muzol dnia 04.12.2014
Po świetnej epce ''Demo 2013'' warszawski Portland Rum Riot wydał pełnowymiarowy debiutancki album ''53 minuty do wschodu.'' Nazwa zespołu pochodzi od tak zwanych ''rumowych zamieszek w Portland'', które miały miejsce 2 czerwca 1855. Część utworów, które znalazły się na epce trafiły także na ten album.


Treść rozszerzona
Po świetnej epce ''Demo 2013'' warszawski Portland Rum Riot wydał pełnowymiarowy debiutancki album ''53 minuty do wschodu.'' Nazwa zespołu pochodzi od tak zwanych ''rumowych zamieszek w Portland'', które miały miejsce 2 czerwca 1855. Część utworów, które znalazły się na epce trafiły także na ten album.



Grupa gra bardzo energetyczną odmianę metalu z elementami rocka progresywnego. Na pochwałę zasługuje doskonały warsztat techniczny muzyków, świetne zgranie i stylowy, lekko zachrypnięty głos Adama Kozłowskiego. Zwraca uwagę tajemnicza okładka, mogąca kojarzyć się z projektami graficznymi prog metalowych zespołów.

''Amalgament'' porywa swym nerwowym rytmem, mocnym głosem Adama i kotłującą się grą sekcji rytmicznej. Dużym plusem są polskie teksty podejmujące tematykę filozoficzną i egzystencjalną. ''Kim jestem'' to kolejna dawka wysoko energetycznego ciężkiego rocka, z napędzającymi całość basowymi pochodami. Zawarta na płycie myzyka jest niezwykle intensywna – tu nie ma czasu na wytchnienie. Często wręcz odnoszę wrażenie, że jestem otoczony ścianą dźwięku. W przypadku Portland Rum Riot jest to jak najbardziej miłe uczucie. Zdarzaja się też chlubne wyjątki (utwór ''Kwiaty), kiedy możemy nieco odetchnąć i poznać bardziej liryczne oblicze zespołu. W ''Uwalniam'' spokojne melodie sąsiadują z agresywnymi partiami wokalnymi Adama.

Na płycie znajdziemy wiele efektownych gitarowych solówek (w ''Detonacji'' nawet bas ma swoje ''pięć minut''). Warto wsłuchać się w pełną orientalnych melodii kompozycję ''Twój krzyż na moją drogę'', z ciekawym tekstem nawiązującemu pośrednio do tematyki religijnej. Na końcu słyszymy, pomysłowo wkomponowane w całość, brzmienia instrumentów perkusyjnych. Utwór ten może się trochę kojarzyć z muzyczną estetyką grupy Coma - podobny, majestatyczny klimat i pełne patosu wokalizy Adama. Zaskakuje zamykająca płytę piosenka ''Ciemna strona melanżu'', która poprzez swój pogodny nastrój stanowi odskocznię od pozostałych, bardziej mrocznych utworów.

Płyty słucha się bardz dobrze – to ''53 minuty'' drapieżnej rockowej muzyki na najwyższym poziomie. Duża w tym zasługa producenta, któremu udało się uzyskać masywne, a przy tym selektywne, brzmienie. ''53 minuty do wschodu'' to jeden z najciekawszych polskich debiutów fonograficznych ostatnich kilkunastu lat.